Kielczanie rozpoczęli ten mecz bez Zbigniewa Małkowskiego, Pawła Sobolewskiego, Jacka Kiełba, Cezarego Wilka, Pavla Stano i Ediego Andradiny – których trener Marcin Sasal postanowił oszczędzać na mecz ligowy z Odrą Wodzisław. Mimo to Korona zaatakowała od pierwszych minut. Już po kwadransie żółto-czerwoni mogli prowadzić nawet 2:0, ale bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystali Maciej Tataj i Michał Zieliński. W 21. minucie goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję i od razu objęli prowadzenie. Strzał Kamila Grosickiego obronił co prawda Radosław Cierzniak, ale wobec dobitki Tomasza Frankowskiego był już bezradny. Utrata gola nie załamała gospodarzy. W 28. minucie Łukasz Maliszewski wypuścił w uliczkę Nikolę Mijajlovicia i kapitan Korony doprowadził do wyrównania. Już pięć minut później blisko czterotysięczna publiczność znów miała powody do radości. Po podaniu Grzegorza Lecha drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Michał Zieliński. W 40. minucie było już 3:1, a Rafała Gikiewicza pokonał Maciej Tataj.
W drugiej połowie przeważała już Jagiellonia. Podopieczni trenera Michała Probierza mieli kilka znakomitych sytuacji do strzelenia bramek. Kapitalnie jednak spisywał się Radosław Cierzniak. Bramkarz Korony obronił w sobie tylko wiadomy sposób dwa strzały Jarosława Laty, oddane z najbliższej odległości. Do końca spotkania wynik się już nie zmienił i Korona pokonała Jagiellonię 3:1, co stawia kielecki zespół w bardzo korzystnej sytuacji przed meczem rewanżowym, który zostanie rozegrany za tydzień w Białymstoku.
Po meczu powiedzieli
Maciej Tataj, napastnik Korony Kielce:
Nie ma się co podniecać, bo Jagiellonia miała sporo sytuacji w drugiej połowie i w rewanżu będziemy musieli bardzo uważać.
Marcin Sasal, trener Korony Kielce:
Wszyscy się bali, że wyszli piłkarze z ławki i odpuściliśmy Puchar. Mówiłem, że tak nie będzie.
Tomasz Frankowski, piłkarz Jagielloni Białystok:
Przed rewanżem mamy pewne obawy, bo wynik 1:3 odwrócić nie będzie prosto.
Michał Probierz, trener Jagielloni Białystok
Mecz ułożył się dla nas idealnie, jednak uwierzyliśmy zbyt szybko w to, że to spotkanie już wygraliśmy.